Archiwum:Marzec, 2010


Biorąc pod uwagę ulotność życia, wydaje się, że żadne starania nie mają sensu. Cokolwiek mielibyśmy zrobić, to przecież i tak minie. Nie warto jest się cieszyć, bo każdy rozsądny człowiek wie, że po radości, w końcu nastaje smutek. Nie warto inwestować w siebie, skoro za kilkadziesiąt lat, świat może o nas już nie pamiętać. A jednak żyjemy. I staramy się być kimś więcej, niż tylko małym człowieczkiem wśród tłumu sobie podobnych.
Chcemy zadbać o lepszy byt naszych dzieci i wnuków. Każdego dnia, wstajemy i przebywamy tę samą drogę do pracy, żeby dorobić się nie tylko pieniędzy, ale też szacunku. Walczymy o akceptację otoczenia.

Pragniemy wciąż być coraz lepsi. Dlaczego? Właśnie dlatego, by ominęła nas ulotność. I chociaż większość z nas pozostanie anonimowa dla świata, to nikt nie potrafi spocząć. Wyścig z czasem wpisany jest w nasze życiorysy. Biegniemy przez życie, próbując uchwycić, jak najwięcej.

Wykorzystać każdą sekundę, budując swój wizerunek, pozostawiając na ziemi cząstkę siebie. Dajemy światu to, co mamy najlepszego, dzielimy się wiedzą i doświadczeniem. Jesteśmy nauczycielami i uczniami trudnej lekcji bycia człowiekiem. Tylko od nas zależy, czy przekazywana treść zostanie utrwalona, zanim któregoś dnia, życie nas pokona. Bo niestety, w pewnej chwili zadzwoni nasz ostatni dzwonek.
Co będzie potem? Możemy podnieść się i wędrować dalej. Pozbawieni cielesności, pozostaniemy żywi na ustach innych osób. Tych, w których oczach jesteśmy godni ich pamięci. Wytwory naszej wyobraźni i naszego serca mogą przeżyć nas samych, służąc następnym pokoleniom. Tęsknota za nami okaże się prawdziwym wyznacznikiem jakości naszej ziemskiej egzystencji. Jednak, nie zawsze jest tak pięknie. Lekceważąc dane nam dni, przesmykując się przez życie niezauważeni, odejdziemy na zawsze. Zamykając oczy, zamkniemy wtedy także pamięć o nas.
Mając jedno życie, nie możemy go zmarnować. Nie każdemu przeznaczona jest sława, popularność. Wszyscy jednak, mamy szansę na odniesienie sukcesów osobistych. Przez cały swój ziemski czas, powinniśmy ciężko pracować nad tym, aby pozostawić po sobie dobre wspomnienie u osób, które spotkały nas na swojej drodze.


Nie od dziś wiadomo, że dobre wykształcenie otwiera drzwi do innego świata. Może zapewnić wyższe zarobki, a co za tym idzie, lepszy status społeczny. Podnosi naszą wartość w oczach innych osób, rodzi samozadowolenie. Wydaje się zatem, że to podstawa dla naszego szczęścia i życiowego sukcesu.
Wiek rozpoczęcia obowiązku szkolnego jest systematycznie obniżany. Chcemy uczyć dzieci od najmłodszych lat, aby wpoić im, jak najwięcej.

Nie ufając nauczaniu w zbyt dużych, klasowych grupach, zapisujemy potomstwo na indywidualne zajęcia pozaszkolne. Wynajdujemy kolejne atrakcje, będące automatycznie możliwością pogłębiania umiejętności i zdolności. Chcemy, by poznawały języki obce, uczyły się gry na różnych instrumentach. Zachęcamy dzieci, żeby sprawdzały swoje predyspozycje do uprawiania wielu dyscyplin sportowych. Doszukujemy się talentów, rozbudzamy ambicje. Wieczorami, maluchy padają zmęczone po całodniowym natłoku zajęć. A my, dumni rodzice, myślimy, że robimy dla nich to, co najlepsze. Poświęcamy pieniądze, żeby dzieci miały szansę na wszechstronny rozwój. Jednak, czy one naprawdę tego potrzebują? Są pozbawione prawdziwego dzieciństwa, beztroskich zabaw i typowej, rodzicielskiej czułości. Od początku uczone wytrwałości oraz ciężkiej pracy, nie potrafią przyznawać się do słabości.

Nie nauczono ich w szkole, że to cecha ludzka. Nie musiały nigdy wykuć na pamięć, na czym polega bliskość. Na lekcjach polskiego, nie uczono mówienia „kocham”. W czasie wychowania fizycznego, nie stawiano ocen za umiejętność pocieszenia drugiej osoby. Kursy językowe nie tłumaczyły, jak się wybacza ani przeprasza. Empatię znają ze słownika wyrazów obcych. Ba, potrafią nawet wymienić jego autorów.
Któregoś dnia, dziecko puka do naszych drzwi. W ręku ma dyplom prestiżowej uczelni. Wcześniej, zadowoliło zarówno nas, jak i samego siebie wzorowymi świadectwami z poprzednich szkół. Mówi biegle w kilku językach. Doskonale zna zjawiska fizyczne i chemiczne. Przychodzi jednak, by zadać jedno pytanie. Jak żyć?