Archiwum:Luty, 2010


Moda to jeden z najdziwniejszych wymysłów w historii. Definiowana jako potrzeba psychiczna, charakteryzuje się naśladowaniem innych osób. Jednak, jak można odnieść pojęcie mody do wolności i indywidualności jednostki? Z jednej strony, to zupełnie się wyklucza. Z drugiej zaś, jest rzeczywistym zjawiskiem.
Chociaż, według wierzeń, wszyscy zostaliśmy stworzeni na jedno podobieństwo, każdy z nas dąży do oryginalności. Chcielibyśmy być odróżniani, żeby czuć się wyjątkowo. Mimo tego, ogrom społeczeństwa, od zarania dziejów, podporządkowuje się modzie. Zazwyczaj, odnosi się to do lansowanego stylu ubierania się. To zjawisko zostało już niejednokrotnie przebadane przez socjologów i psychologów, ale nadal ciężko jest dostrzec jego sens.

 W odwiecznym dążeniu do swojej wyjątkowości, jednocześnie, chcemy wyglądać tak, jak rzesze innych ludzi. Potrafimy zapomnieć o naszych upodobaniach kolorystycznych, o guście w sprawie fasonów i wzorów. Gdy w czasie któregoś pokazu mody padnie hasło „czerń”, dzielnie maszerujemy do sklepów po ubrania o tej barwie.

Chociaż niemiłosiernie męczą nam się nogi, gdy zakładamy buty na obcasach, jak na rozkaz, potrafimy je wkładać przez cały sezon. Gdzie w tym wszystkim odnaleźć własną osobowość…? Cóż, jakoś potrafimy połączyć ogólną modę z własnymi zapotrzebowaniami. Mogłoby się wydawać, że to graniczy z cudem, a jednak dzieje się naprawdę.

Oferty sklepów odzieżowych są na tyle różnorodne, że umiemy wybrać modny ciuch, który będzie odpowiadał naszemu gustowi.
Inaczej sprawa wygląda w przypadku outsiderów. Zdarzają się wybitne jednostki, które za nic w świecie nie włożą tego, co nosi 60% społeczeństwa. Delikatnie mówiąc, nie martwią się o opinię innych. Wkładają na siebie to, co akurat mają pod ręką lub to, w czym najlepiej się czują. Na ulicy przykuwają spojrzenia przechodniów. Dla uzależnionych od nowych trendów, są dziwadłami. A jednak, chyba należą im się oklaski. To oni pozostają wierni jednej modzie. Tej najważniejszej, bo kreowanej przez swoją indywidualność.


Jak wyglądałoby życie bez mediów? Mało kto może sobie to dzisiaj wyobrazić, ale wszelkie wizje wydają się być całkiem przyjemne. Informacje przesyłane byłyby odrobinę wolniej i nie docierałyby od razu do milionów ludzi, ale mimo wszystko, mogłoby się nam żyć znacznie lepiej. Dlaczego?
Bez mediów, mielibyśmy więcej czasu. Nawet włączając program informacyjny, musimy się zwykle liczyć z tym, że trafimy na reklamy, zapowiedzi i inne spoty, zaśmiecające nasz dzień. Poza tym, prawdopodobnie, czytalibyśmy lub spacerowali po to, żeby wypełnić swój wolne chwile. To znacznie bardziej rozwijające i w dodatku, zdrowsze. Dodatkowo, relaks po pracy byłby efektywniejszy. Zmęczone oczy mogłyby wreszcie odetchnąć z ulgą. Z braku wyboru, zaczęlibyśmy organizować piesze i rowerowe wycieczki, poznając najbliższą okolicę, potem tę nieco dalszą. Dbalibyśmy o kondycję fizyczną i spokój wewnętrzny.
Owszem, przekaz informacji byłby nieco utrudniony, lecz z tego także da się wybrnąć, odnosząc korzyści. Przymus rozpowszechniania wiadomości spocząłby na wszystkich ludziach. Podawane z ust do ust, wzmocniłyby więzi interpersonalne. Siłą rzeczy, trzeba by było wreszcie zacząć utrzymywać kontakty z większą rzeszą osób. Obecnie, nawet w rodzinach nie mamy czasu na spokojną rozmowę. Bez mediów, nie mielibyśmy wyjścia. Chcąc dowiedzieć się o ostatnich wydarzeniach ze świata, musielibyśmy pytać inne osoby.
Rezygnując z telewizji, radia i Internetu, zaoszczędzilibyśmy na energii. A to natomiast, wpłynęłoby na poprawę stanu środowiska naturalnego. Mniej wykorzystanych surowców, mniejsze koszty ich eksploatacji. Mocarstwa nie musiałyby walczyć o możliwość ich wydobycia. Gaz ziemny oraz ropa nie byłyby już tak bardzo potrzebne, jak dziś. Krótko mówiąc, pojawiłyby się większe szanse na światowy pokój.
Świat bez mediów mógłby być o wiele lepszy. Tylko, jak sobie wyobrazić, że ten tekst przekazywałabym ustnie wszystkim Czytelnikom po kolei? Media nie istniałyby bez nas, odbiorców. A my nie potrafimy żyć bez mediów. I koło zostało zamknięte.


Chyba każdy człowiek posiada jakiś autorytet. Może to być idol z telewizji lub jedna z bliskich osób. Nie da się jednak nauczyć wszystkiego samodzielnie. Musimy mieć wzory do naśladowania. A wybierając ten, według nas, najlepszy, przypisujemy mu właśnie miano „idola”. Nawet, jeśli nie nazywamy tego po imieniu, traktujemy go jako głównego doradcę i kogoś, kto nam imponuje. Sęk w tym, że nie zawsze nasz autorytet jest tego wart.
Wśród medialnego szlamu, trudno jest dostrzec prawdziwe wartości. A niestety, w świecie goniącym za pieniądzem i sukcesem, dzieci coraz częściej oglądają telewizję, zamiast własnych rodziców. Czułe „dzień dobry” i „dobranoc” to nieraz jedyne słowa, wypowiadane przez członków jednej rodziny. Czy można potem obwiniać potomstwo o to, że wolało wzorować się na rozkapryszonych gwiazdach estrady? Przecież, tak naprawdę, te właśnie osoby, spędzają z naszymi dziećmi lwią część dnia. Fakt, pojawiają się jedynie na ekranie, ale przynajmniej dzielą się rozterkami i radością, można je spotkać o stałych porach i nie wymigują się pracą. Ich zawodem jest bowiem pojawianie się na antenie.
Po pewnym czasie, kiedy rodzice zaczynają dostrzegać, jak bardzo media kształtują osobowość ich dziecka, mają pretensje, że ich pociechy uczą się negatywnych wzorców zachowania. Maszyna showbiznesu wymaga jednak wieloletniej pracy nad swoim imagem. A to, co dobre i moralne, już dawno stało się nudne. Celebryci pracują tak, jak i rodzice. Oni również zapewniają byt swojej rodzinie. Tyle, że aby przedrzeć się przez tłum rywali, muszą uciekać się do ekstremalnych zachowań. Wzbudzając sensację, mają bowiem większą szansę, by trafić na usta społeczeństwa, niż wiodąc przykładne życie. Nie staliby się przecież sławni, gdyby byli dokładnie tacy, jak my.
Jak uchronić dziecko przed złym wpływem mediów? Najprawdopodobniej, nie jest to możliwe, dopóki rodzic będzie miał inne priorytety. Zrzucanie winy na medialnych idoli jest mało dojrzałe. Tym bardziej, że większość z nich, to normalni ludzie, którzy zachowywaliby się tak, jak przystało, gdyby tylko mogli na tym zarobić. Istnieje jedno wyjście. Wyłącznie wypracowując swój własny autorytet u dziecka, możemy przedstawić mu świat prawdziwych, głębokich wartości. Czy jednak stać nas na takie poświęcenie?


W naszym zwykłym życiu codziennym zawsze znajdzie się miejsce na media. Prawie nigdy nie ma dnia, żeby nie zajrzeć do jakiejś gazety, nie włączyć telewizora, komputera lub radia. Media są nieodłącznym elementem naszego życia. Żeby nie mieć jakiegokolwiek dostępu do nich musielibyśmy chyba wyjechać na wieś lub w jakieś odludne miejsce i nie brać ze sobą telefonu i radia.

Wtedy jesteśmy w stanie odłączyć się od mediów i informacji przez nie przekazywanych. Nie ma chyba osoby, która aż tak odłącza się od świata. Wyobraźmy sobie własne wakacje- zawsze gdy wybieramy się czy to do pensjonatu nad morzem, czy pod namiot nad nieznane jezioro zawsze mamy styczność z mediami. Wiadomo, jeśli chodzi o pensjonaty czy jakieś domki. Znajdzie się tam radio i telewizja. Ale na odludziu? Wystarczy, że weźmiemy małe radyjko na baterie i mamy dostęp do wielu stacji radiowych. Zauważcie, że dużo ludzi tak robi.

Nie zawsze lubią słuchać leśnej ciszy, niektórych to przeraża, dlatego wolą posłuchać muzykę i przy okazji informacje chociażby o tym, jaka będzie pogoda. Jest to bardzo przydatne, że mamy darmowe media jakim jest radio- wystarczy mieć odbiornik fal radiowych, czyli radio, które kosztuje już nawet kilka złotych.

A jak w naszym codziennym życiu często mamy do czynienia z mediami? Więcej razy niż nam się wydaje. Przykład takiego zwykłego dnia. Wstajemy rano do szkoły lub pracy, albo zasiadamy przed komputerem przed wyjściem, albo włączamy radio, albo nawet poranne wiadomości w telewizji. Następnie jedziemy do szkoły lub pracy. Tutaj nieważne czy pojedziemy samochodem czy autobusem- będzie nam towarzyszyło radio, ponieważ kierowca autobusu zawsze słucha, a w samochodzie zazwyczaj są radia. W pracy mamy dostęp do komputera, więc znowu styczność z mediami, a jak nie komputer, to prawie zawsze buczy radio. Nie wspominając o tym, że przed pracą chętnie kupujemy świeżą gazetę. Po pracy w domu spędzamy czas przed komputerem lub telewizorem. Jak widać, ciągle ta styczność jest. I często media to wykorzystują, a my podświadomie możemy ulec manipulacji.


Te wszystkie gazety, portale media i wiadomości. My jesteśmy również współtwórcami tych wszystkich afer. Przecież sami nakręcamy media. Wysyłamy różne propozycje. Informujemy portale i zwracamy uwagę na to co umieszczają na serwisach. Nawet jeżeli nigdy nigdzie nie pisaliśmy i nie informowaliśmy o niczym żądnej gazety to i tak tworzymy to w inny sposób. Dając oglądalności i pokazując spółką medialnym że jest dany program lubiany dajemy im wskazówki w jakim kierunku mamy iść. Czytając gazety i pokazując że dany artykuł czy dany tym artykułów nam się podoba. Zawsze jakoś dajemy znaki.

Czy przez wypowiedzi jako wyrywkowi ludzie z ulicy czy dzięki internetowi. Internet jednak najlepiej wie czego ludzie chcą, wystarczy zobaczyć na komentarze jakie wystawiają pod artykułami i na ilość przeczytanych artykułów. Dzięki temu są w stan ie przeliczyć i wyznaczyć trendy panujące w danej dziedzinie. Nie mówiąc o tym że sami zapełniamy internet mnóstwem tekstu. Czy to przez komentarze i różne wypowiedzi czy tworząc właśnie strony internetów i blogi. Sama nasza klasa jest zbiorem informacji dotyczących uczniów. Przecież wyjawiamy swoje dane personalne i każdy wie kim jesteśmy. Jednak największym zbiorowiskiem różnych myśli i wielu ciekawych informacji są fora.

Ktoś kto wymyślił fora w internecie zrobił bardzo dobrą rzecz. Dzięki forom możemy znaleźć odpowiedzi na dużą ilość pytań które nasz dręczą. Takich odpowiedzi nie znajdziemy w słownikach czy w encyklopediach. Oczywiście jakże sławna Wikipedia też jest bardzo przydatnym narzędziem. Możemy się dowiedzieć mnóstwo informacji o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Jednak musimy wiedzieć że nie wszystko złoto co się świeci. Sami tworzymy ten szum medialny. Umiejętnie grupa ludzi potrafi wcisnąć internautom że dany aktor cz też piosenkarka nie żyje. Różne plotki i nie tylko ranią głównie osoby o których się pisze. Jeżeli ktoś jest aktorem czy kimś znanym o którym się pisze to musi być odporny na te wszystkie bzdury które może o sobie przeczytać.